25 sierpnia 2010

Rozdzial 3 - Co on sobie mysli?

Kilka slow ode mnie. Kochani.. nie ktorzy z Was chca bym pisala z polskimi znakami takimi jak "ą, ć, ę" itd. ale jestem wlasnie na wakacjach za granica, korzystam z komputera taty i na nim wlasnie nie mam mozliwosci zrobic takich znakow, bede najwyzej skads je kopiowala-kiedy wyraz nie bedzie czytelny. :D
Rozdzial dedykuje Szarej-mojej pierwszej obserwatorce haha :)
I tak wogole rozdzial mi sie nie podoba :/ Obiecuje Wam ze zaczne pisac jakies ciekawsze no :D <3 



Impreza zakonczyla sie szybciej niz myslalam, doszlo do kilku bójek i Chris musial wszystkich wyprosic. JB zostal z nim i pomogl mu posprzatac wiec do domu wracalam niestety sama. Sciagnelam szpilki i szlam boso chodnikiem. Bedac pod domem zorientowalam sie ze nie mam kluczy. Zostawilam je na komodzie u Chrisa, poniewaz nie mam kieszeni.
- Bosko- warknelam, siadajac na schodach przed domem. Nagle przypomnialam sobie ze w jednej z doniczek sa zapasowe klucze. Mama zna mnie zbyt dobrze i wie ze predzej czy pozniej sie przydadzą.
Otworzylam drzwi, i upuscilam buty na podloge. Poszlam na góre i opadlam na łóżko. Bylam naprawde wyczerpana. Nie wiem nawet kiedy zasnelam..

Promienie slonca wdzieraly sie do mojego pokoju przez zaluzje. Obudzilam sie dosyc wczesnie, wlasciwie slonce mnie obudzilo. Nie cierpie tego.. Na wprost moich okien, zawsze rano wschodzi slonce.. Czasem jest to niezle wkurzajace. Sciagnelam z siebie obcisle rurki w ktorych juz nie moglam oddychac i postanowilam wziac dluga, odprezajaca kapiel. Zrzucilam z siebie reszte ubran, sciagnelam bizuterie i bielizne. Wlaczylam radio w swoim pokoju i ruszylam w strone lazienki. Nie zamykalam drzwi, zeby slyszec muzyke. Przeciez i tak nikogo nie ma- pomyslalam wchodzac do wanny. Nalalam wody i zrobilam duzo piany. Lezalam juz w wannie dobre 20 minut, wychodzac, owinelam sie recznikiem i uslyszalam znajomy glos w radiu. Wyszlam z lazienki i podkrecilam glosnosc.

-Czas na dlugo oczekiwany wywiad. Goscimy dzis w studiu kanadyjskiego piosenkarza popowego Justina Biebera. Powiedz Justin.. jak to jest koncertowac po calym swiecie i zarazem byc zwyklym nastolatkiem ktory chodzi do szkoly, spotyka sie z przyjaciolmi?

-YYY, no normalnie. Moi przyjaciele twierdza ze sodówa nie uderzyla mi do glowy.

Rozmowa ciagnela sie i ciagnela, powoli odplywalam. Justin opowiadal to samo co zwykle, na takich wywiadach. Nagle zapytano go o sprawy sercowe, zerwalam sie, wytezajac sluch.


-Narazie nie mam nikogo na oku.. 


-Czyli nie szukasz dziewczyny?


-...Nie...


Poczulam sie jakby moje serce rozpadalo sie na milion drobnych kawaleczkow.. Przed oczami mialam Justina i sceny w ktorych nie szczedzil sobie czulosci w stosunku do mnie. Wylaczylam radio, osuwajac sie na podloge.
-BADZ TWARDA JASS- probowalam sobie wmowic. Nie moglam pohamowac lez, ktore splywaly mi po policzkach. Czulam sie okropnie. Nagle uslyszalam jak ktos wchodzi do domu.
-Jass?- uslyszalam glos Chrisa, postanowilam sie nie odzywac, moze pomysli ze mnie nie ma i sobie pojdzie. W pewnym momencie zadzwonil moj telefon, na malym wyswietlaczu migal napis "DZWONI CHRIS", uslyszalam jak biegnie po schodach i wchodzi do mojego pokoju, cholera uslyszal telefon..
-Zostawilas klucze, otworzylem sobie i.. W pewnym momencie wytrzeszczyl oczy. Nie lubie kiedy widzi mnie w takim stanie. Nachylil sie i zlapal mnie za reke.
-Prosze Cie o nic nie pytaj..- wyszeptalam, zaciskajac zeby. Otarlam policzki i wstalam z podlogi.Uslyszalam dzwiek klaksonu. Podeszlam do okna i zobaczylam mame Chrisa siedzaca w samochodzie.
-Musze leciec- Scisnal mocno moja reke, i bez slowa wyszedl z pokoju. Nawet nie probowal mnie pocieszyc.. Dziwne jak na niego, ale pasowalo mi to, nie mialam zamiaru sie zalic. Usiadlam na lozku. Nagle moj telefon zaczal wibrowac. To sms od Justina..

Wlasnie wracam do domu, wpadne po Ciebie i przejdziemy sie gdzies, okej?

Nie odpowiadajac, rzucilam telefon na podloge.
-Co on sobie mysli?- wyszeptalam, chowajac twarz w dlonie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz