30 sierpnia 2010

Rozdzial 7

Oczami Justina

Obudził mnie bol głowy, boze, miałem strasznego kaca. Odwrociłem sie na drugi bok i zobaczylem ze obok mnie nie ma Jass. Zerwałem sie z łozka, szczerze mowiac troche sie wystraszylem. Wstalem zobaczyc przez okno, auto stalo na swoim miejscu, byla nawet ladna pogoda. Zobaczylem na stoliku mala kartke "Poprosilam Tate zeby po mnie przyjechal, chcialam odpoczac. Zadzwon kiedy bedziesz w domu, kocham Cie..." .
Usmiechnalem sie pod nosem, i wyszlem zabierajac swoja bluze. Wsiadlem do auta i ruszylem.
-Moj boze, potrzebuje prysznica i snu..- powiedzialem do siebie, ziewajac. Po 15 minutach bylem pod domem.
-Czesc wszystkim- krzyknałem , i poszlem po schodach na gore-do swojego pokoju. Po chwili znalazlem sie w lazience. Prysznic ozywil mnie, i juz nie bylem taki spiacy. Przewiazlem sie w pasie recznikiem, umylem zeby i ubralem sie. Poczochralem troche wlosy, nie chcialo mi sie ich suszyc.
-Same wyschną- szepnalem, wychodzac z lazienki. Uslyszalem glos Ushera.
-Justin, pozwolisz na chwile?- rzucilem krotkie "jasne" zbiegajac po schodach.
-Co jest?
-Spojrz na to- powiedzial, podsuwajac mi gazete. Na okladce byly moje zdjecia z wczorajszej imprezy. Jedno jak siedze z Jass i pije drinka, drugie gdy tanczymy a trzecie gdy odpycham moją bylą. Nad zdjeciami wielki naglowek "JUSTIN BIEBER UPIJA SIE, SWINTUSZY NA PARKIECIE I ROBI AWANTURE".
-Co to ma byc?- warknąłem, odsuwajac od siebie gazete.


MEGAA KROTKI, ALE WLASNIE SIE PAKUJE, I NIE MAM CZASU NAPISAC WIECEJ, MOZE POZNIEJ. :D

29 sierpnia 2010

Rozdzial 6

 ROZDZIAL NUDNY I TROCHE ZBOCZONY-OSTRZEGAM haha :D





Impreza trwala juz jakies 3 godziny i wszyscy swietnie sie bawili. Zamowilismy z Justinem kolejnego drinka. Bylam lekko wstawiona, JB zreszta tez. Kiedy kelner przyniosl drinki, wzielam do reki swojego i subtelnie łapiąc za rurkę zaczelam go saczyc.
-Jestes cudowna- Wyszeptal JB, odgarniajac wlosy z mojej twarzy. Uśmiechnęłam się, zagryzając wargę. Odłożyłam drinka, po czym obróciłam głowę w jego stronę.
-no, no.. -pokiwałam delikatnie głową- Ty też niczego sobie.. nawet całkiem, całkiem...- Zasmialam sie, zblizajac do niego bardziej. Polozylam reke na jego biodrze i rozchylajac wargi, zaczęłam namiętnie całować jego usta. Delikatnie językiem przejechałam po jego języku, pogłębiajać pocałunek. Nagle ktos szarpnal mnie za reke.
-Odwal sie od niego gruba suko!- krzyknela jakas laska.
-Ze co prosze?- wyrwalam sie z jej uscisku, a ona mocno pociagnela mnie za wlosy. JB ja odepchnal.- Zdesperowana fanka?- zasmialam sie.
-Milcz.. Jestem jego dziewczyna!- to zabolalo.. Jak cholera.. Nie wiedzialam co mam myslec, spojrzalam na Justina, zaciskajac zeby. Postanowilam wyjsc ale on zlapal mnie za reke. 
-Jass nie wierz tej idiotce, zerwalem z nia dawno temu a ona nie moze sie z tym pogodzic- To co mowil brzmialo idiotycznie, ale.. Wierzylam mu. Laska ktora jeszcze przed chwila mnie wyzywala, gdzies zniknela. Pewnie jeszcze nie raz mnie napadnie czy cos..
-Dobra, chodzmy sie odstresowac- pociagnelam Justina za szlufke od spodni. Przejechalam opuszkami palcow po jego szyi, oblizujac jego warge. Po chwili dlonia z szyi, zjechalam na klatke piersiowa, przyciagajac go do siebie koszulka. Stanęłam jedną nogą między jego nogami, a ręke przekierowałam jego dłoń na swoje biodro. Powoli i zmysłowo zaczęłam kręcić pupą w takt muzyki, oddając się jej. Tańcząc skupiłam się na oczach JB. Obróciłam się tyłem, po czym oplotłam się jego rękoma wokół taili.

Oczami Justina
Zmysłowo się poruszając, zaczęła ocierać swoją pupą o moje krocze, bardziej ją wypinając. Rękę położyła na mojej szyi, głową opierając się o przedramie.
-Moj boze..- wyszeptalem, smiejac sie. Jass nie odzywajac sie zeszła sexownie w dół po moim kroczu, nogach i wróciła do góry nadal kołysząc się w rytm muzyki.
- Pierzesz mi spodnie- wyszeptalem, wybuchajac smiechem. Jass nadal nic nie mowila ale na jej twarzy widzialem szeroki usmiech. Czule pocalowala moja szyję, obracajac się w moja stronę. Obejmujac mnie rękoma w talii, przyblizyla twarz do mojego ucha. Przez dluzsza chwile nic nie slyszalem ale po chwili, musnela ustami moje ucho.
-Kocham Cie Justin..- przytuliła się, muzyka zwolnila.

27 sierpnia 2010

Rozdzial 5

Nie chce mi sie rozwijac wszystkiego, bo mam zarabisty pomysl na zwrot akcji i wg. wiec..

Kilka tygodni pozniej..

Jest cudownie.. Powiedzmy ze wszystko wyjasnilismy sobie z JB. Jak narazie uklada nam sie calkiem niezle. Dzis mija miesiac odkad jestesmy razem. Znaczy sie.. nie wiem czy oficialnie jestemy razem, ale zachowywujemy sie jakbysmy byli. Martwi mnie jedno. Justin caly czas powtarza ze mnie kocha. A ja? nic. Spojtrzalam na zegarek, za ponad godzine ma byc po mnie JB, idziemy na urodziny Jessici. Napisalam mu krotkiego smsa "Gdzie impreza?", odpisal ze w jakims klubie. Pobieglam wziac prysznic. Wysuszylam wlosy i dokladnie wyprostowalam. Postanowilam ubrac jakas sukienke. Rzadko chodze w sukienkach, ale dzis jest wyjatkowa okazja. I nie chodzi mi tu o urodziny Jess.
Ubralam sie w TO, zrobilam lekki makijaz i postanowilam pomalowac paznokcie poniewaz zostalo mi jeszcze duzo czasu. Po 15 minutach, do pokoju wszedl Justin. Pewnie mama go wpuscila.
-Wygladasz cudownie- zmierzyl mnie wzrokiem, zagryzajac warge. Przyciagnal mnie do siebie, kladac rece na moje biodra. Jedna z nich, lekko zsunal na posladek.
-Chodzmy juz- Rzucilam oschle udajac ze nie robi to na mnie wrazenia. Tak naprawde, wkurzalo mnie to czasem. Wyszlam z domu i zobaczylam samochod Justina.
-Nie idziemy na nogach?
-No raczej nie, klub jest 20 kilometrow stad- zasmial sie.
-Aha.- Wsiadlam do samochodu. Wlaczylam radio i wlaczylam jakas plyte. Podkrecilam glosnosc i zaczelam cicho spiewac. JB sie zasmial.
-Jaka piosenka bedzie, naszą piosenką?
-Naszą?- Usmiechnal sie.
-No tak, za kazdym razem gdy bedziemy ja slyszec, bedziemy o sobie myslec.
-Hmm.. nie wiem, dam Ci znac jak cos wymysle. A, bylbym zapomnial. Ten klub to wlasnosc przyjaciol, rodziny Jess, powiedziala ze ja Ty i Chris mozemy zostac na noc, maja kilka pokoi na drugim pietrze.
-Okej- powiedzialam. Widzialam po oczach Justina, ze strasznie sie cieszy z tego ze bedziemy dzis spac razem. Ym, doslownie, nie to zeby cos..


ROZDZIAL NUDNY, ALE W NASTEPNYM SIE ROZKRECI..

26 sierpnia 2010

Rozdzial 4

Minelo kilka godzin, postanowilam sie wkoncu ubrac i przejsc sie. Spacer po plazy mnie uspokajal.. Nie bede caly dzien siedziec i sie nad soba uzalac. Ubralam sie tak. Zwiazalam wlosy i siegnelam po telefon w celu sprawdzenia ktora godzina.
-wow..- ponad 20 wiadomosci i kilka nie odebranych polaczen. Jakim cudem tego nie slyszalam? No tak, wyciszony telefon.. Nie mialam zamiaru ich czytac. Do torebki spakowalam tylko ipoda, gumy do zucia i balsam do ust. Zeszlam na dol i wyszlam z domu, zamykajac drzwi.
Szlam powoli, sluchajac muzyki. Wlaczylam jakis energiczny kawalek, ale wcale nie poprawil mi humoru, przez polowe drogi sluchalam smetow o milosci. Nagle ktos podbiegl do mnie od tylu i zlapal mnie w tali.
-Moj boze, tak sie o Ciebie..- wyciagnelam sluchawki z uszu i wyrwalam sie z jego uscisku- wiedzialam ze to On.. Ze to Justin.
-Odwal sie- warknelam.
-Ale przeciez..  -nie sluchajac go,ruszylam dalej. -Co Cie do cholery ugryzlo?- W jego glosie slychac bylo zlosc, ale takze smutek i rozczarowanie.
-Co mnie ugryzlo?- parsknelam smiechem- A to dobre...- Chcialam przyspieczyc, isc poporostu dalej. Byc jak najdalej stad.
-Pogadajmy..- zlapal mnie tym razem za reke.
-O czym Ty chcesz gadac?!- krzyknelam
-O nas- odpowiedzial spokojnie
-Przeciez nie ma Nas. Nie ma, nie bylo..- zacisnelam zeby- i nie bedzie..
-Nie mow tak..
-Niby czemu?
-Ranisz mnie..- wyszeptal, spuszczajac glowe.
Zasmialam sie ironicznie.- Ja? Justin prosze Cie..
-No ale..
-Nie Justin, nie ma zadnego ale- przerwalam mu.
Wyrwalam reke z jego uscisku i ruszylam w strone.. Wlasciwie to szlam przed siebie.
-Poczekaj prosze..
Odwrocilam sie w jego strone. Mialam ochote mu wszystko wygarnac.
-Kocham Cie..- powiedzial

________________________________________________________________
Krotki jakis wyszedl, no ale co tam. Nastepny pewnie wieczorem albo zaraz bo mi sie nudzi haha :D

25 sierpnia 2010

Rozdzial 3 - Co on sobie mysli?

Kilka slow ode mnie. Kochani.. nie ktorzy z Was chca bym pisala z polskimi znakami takimi jak "ą, ć, ę" itd. ale jestem wlasnie na wakacjach za granica, korzystam z komputera taty i na nim wlasnie nie mam mozliwosci zrobic takich znakow, bede najwyzej skads je kopiowala-kiedy wyraz nie bedzie czytelny. :D
Rozdzial dedykuje Szarej-mojej pierwszej obserwatorce haha :)
I tak wogole rozdzial mi sie nie podoba :/ Obiecuje Wam ze zaczne pisac jakies ciekawsze no :D <3 



Impreza zakonczyla sie szybciej niz myslalam, doszlo do kilku bójek i Chris musial wszystkich wyprosic. JB zostal z nim i pomogl mu posprzatac wiec do domu wracalam niestety sama. Sciagnelam szpilki i szlam boso chodnikiem. Bedac pod domem zorientowalam sie ze nie mam kluczy. Zostawilam je na komodzie u Chrisa, poniewaz nie mam kieszeni.
- Bosko- warknelam, siadajac na schodach przed domem. Nagle przypomnialam sobie ze w jednej z doniczek sa zapasowe klucze. Mama zna mnie zbyt dobrze i wie ze predzej czy pozniej sie przydadzą.
Otworzylam drzwi, i upuscilam buty na podloge. Poszlam na góre i opadlam na łóżko. Bylam naprawde wyczerpana. Nie wiem nawet kiedy zasnelam..

Promienie slonca wdzieraly sie do mojego pokoju przez zaluzje. Obudzilam sie dosyc wczesnie, wlasciwie slonce mnie obudzilo. Nie cierpie tego.. Na wprost moich okien, zawsze rano wschodzi slonce.. Czasem jest to niezle wkurzajace. Sciagnelam z siebie obcisle rurki w ktorych juz nie moglam oddychac i postanowilam wziac dluga, odprezajaca kapiel. Zrzucilam z siebie reszte ubran, sciagnelam bizuterie i bielizne. Wlaczylam radio w swoim pokoju i ruszylam w strone lazienki. Nie zamykalam drzwi, zeby slyszec muzyke. Przeciez i tak nikogo nie ma- pomyslalam wchodzac do wanny. Nalalam wody i zrobilam duzo piany. Lezalam juz w wannie dobre 20 minut, wychodzac, owinelam sie recznikiem i uslyszalam znajomy glos w radiu. Wyszlam z lazienki i podkrecilam glosnosc.

-Czas na dlugo oczekiwany wywiad. Goscimy dzis w studiu kanadyjskiego piosenkarza popowego Justina Biebera. Powiedz Justin.. jak to jest koncertowac po calym swiecie i zarazem byc zwyklym nastolatkiem ktory chodzi do szkoly, spotyka sie z przyjaciolmi?

-YYY, no normalnie. Moi przyjaciele twierdza ze sodówa nie uderzyla mi do glowy.

Rozmowa ciagnela sie i ciagnela, powoli odplywalam. Justin opowiadal to samo co zwykle, na takich wywiadach. Nagle zapytano go o sprawy sercowe, zerwalam sie, wytezajac sluch.


-Narazie nie mam nikogo na oku.. 


-Czyli nie szukasz dziewczyny?


-...Nie...


Poczulam sie jakby moje serce rozpadalo sie na milion drobnych kawaleczkow.. Przed oczami mialam Justina i sceny w ktorych nie szczedzil sobie czulosci w stosunku do mnie. Wylaczylam radio, osuwajac sie na podloge.
-BADZ TWARDA JASS- probowalam sobie wmowic. Nie moglam pohamowac lez, ktore splywaly mi po policzkach. Czulam sie okropnie. Nagle uslyszalam jak ktos wchodzi do domu.
-Jass?- uslyszalam glos Chrisa, postanowilam sie nie odzywac, moze pomysli ze mnie nie ma i sobie pojdzie. W pewnym momencie zadzwonil moj telefon, na malym wyswietlaczu migal napis "DZWONI CHRIS", uslyszalam jak biegnie po schodach i wchodzi do mojego pokoju, cholera uslyszal telefon..
-Zostawilas klucze, otworzylem sobie i.. W pewnym momencie wytrzeszczyl oczy. Nie lubie kiedy widzi mnie w takim stanie. Nachylil sie i zlapal mnie za reke.
-Prosze Cie o nic nie pytaj..- wyszeptalam, zaciskajac zeby. Otarlam policzki i wstalam z podlogi.Uslyszalam dzwiek klaksonu. Podeszlam do okna i zobaczylam mame Chrisa siedzaca w samochodzie.
-Musze leciec- Scisnal mocno moja reke, i bez slowa wyszedl z pokoju. Nawet nie probowal mnie pocieszyc.. Dziwne jak na niego, ale pasowalo mi to, nie mialam zamiaru sie zalic. Usiadlam na lozku. Nagle moj telefon zaczal wibrowac. To sms od Justina..

Wlasnie wracam do domu, wpadne po Ciebie i przejdziemy sie gdzies, okej?

Nie odpowiadajac, rzucilam telefon na podloge.
-Co on sobie mysli?- wyszeptalam, chowajac twarz w dlonie.

Rozdzial 2 - Baby we can go nowhere but up

Oczami Jasmine
Po powrocie ze szkoly, wykapalam sie i zaczelam wybierac co na siebie wloze. Chce wszystkich zaskoczyc, dzis nie bede grzeczna Jass. Usmiechnelam sie cwaniacko, wyciagajac z szuflady gorset ktory odkrywa mi prawie caly brzuch.
Mega wysoooooooookie szpile i rurki. Nagle zadzwonil telefon.

Rozmowa telefoniczna
-Halo? 
-Czesc corciu- odezwala sie mama
-O hej.. Szykuje sie wlasnie na.. yy bedziemy ogladac film u Chrisa.
-Cos nam wypadlo i zostaniemy tu jeszcze na 2 dni, u mnie w szufladzie w pokoju znajdziesz jakies pieniadze, dasz sobie rade sama?
-Pewnie, szkoda ze przyjedziecie dopiero za 2 dni- sklamalam, w glebi duszy krzyczalam YEAAAAAAAAH
-Zadzwon jutro, wporzadku?
-Tak mamo, narazie.

Rzucilam telefon na lozko i zaczelam sie przygotowywac. Wysuszylam wlosy i zostawilam je lekko pofalowane, nie chcialo mi sie ich prostowac. Gdy juz sie ubralam, wygladalam TAK .Popatrzylam na zegarek, Justin mial byc za pare minut, zrobilam lekki makijaz- pomalowalam oczy czarna kredka, a rzesy tuszem. Uslyszalam dzwonek do drzwi. Moje serce zaczelo bic szybciej, otworzylam je i zobaczylam Justina, zmierzyl mnie wzrokiem, zagryzajac warge.
-Wygladasz ekstra.- usmiechnal sie, przyciagajac mnie do siebie. Nawet w butach na tak wysokim obcasie bylam od niego nizsza. Nachylil sie nade mna i przejechal nosem po mojej szyi i policzku. Zrobilo sie slodko..
-Idziemy?
-Pewnie.-odpowiedzialam, usmiechajac sie. Zamknelam drzwi, i ruszylismy w strone domu Chrisa.
-Pomyslalem ze lepiej bedzie jak sie przejdziemy.- powiedzial JB nie odrywajac wzroku od mojego stroju.
-Mhm, nie patrz tak na mnie..- Zarumienilam sie.
Po chwili bylismy pod domem Chrisa, weszlismy do srodka, pelna chata, mnostwo ludzi, jedzenia i glosna muzyka. Potrzebowalam takiej imprezy.Probowalismy z Justinem dostac sie w srodek tlumu zeby potanczyc. Zlapal mnie za reke zeby nie "zgubic" mnie wsrod ludzi, to bylo slodkie. Nagle ktos puscil piosenke Justina, poznalam ten slodki glos.. BOZE CO JA WYGADUJE.. nie moge sie w nim zakochac, to moj przyjaciel..
-A jesli to juz sie stalo?- wyszeptalam, JB najwyrazniej mnie uslyszal
-Ale co?- zapytal usmiechajac sie.
-Nic takiego..- zlapalam go za druga reke, ten ruch byl spontaniczny..
-Zatanczysz ze mna?- zagryzl warge, patrzac mi w oczy. Nogi ponownie sie pode mna ugiely, staralam sie nie upasc na ziemie. Zaczelismy tanczyc. Justin przyblizyl twarz do mojego ucha i zaczal cicho spiewac..

Nowhere but up
From here
My dear
Baby we can go nowhere but up
Tell me what got to fear
We are taking to the sky pass the moon to the galaxy
As long as you are with me baby
Honestly with the strenght of our love
We can go nowhere but up

Jego glos.. Dzialal na mnie kojaco, czulam sie przy nim taka bezpieczna.. Ta chwila moglaby trwac wiecznie..

Rozdzial 1 - Nigdy nie odczuwalam czegos podobnego

Oczami Jass
-Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee- Zerwałam się, byłam cała spocona. Wydawało mi się że swoim krzykiem obudziłam całe miasto. -To tylko zły sen- Wmawiałam sobie po cichu, a zresztą kogo ja chce oszukać, to samo o ponad tygodnia, ten koszmar ktory sni mi sie co noc, moj ojciec katujacy mame. -Przeciez tata nigdy by nas nie skrzywdzil- wyszeptalam, scierajac lze ktora splynela po moim policzku. Spojrzalam na zegarek, bylo grubo po 7, nikt nie przybiegl sprawdzic co ze mna poniewaz nikogo oprocz mnie w domu nie bylo. Moze i nawet dobrze- wyszeptalam pod nosem podchodzac do szafy. No tak, zaczelo by sie dochodzenie, gdybym powiedziala ze to zly sen odrazu chceli by znac szczegoly, tak, tacy sa moi rodzice.. Zabralam ubrania do lazenki i poszlam pod prysznic. Cieple krople wody, splywajace po moim ciele dzialaly nad zwyczaj kojaco. Kiedy juz wyszlam z kabiny, umylam zeby, posmarowalam sie kokosowym balsamem i ubralam sie w TO. Bez zadnych cyrkow, zwyczajny dzien w szkole. Psiknelam sie perfumami mamy ktore uwielbialam,
-Gdyby wiedziala ze "podkradam" jej perfumy, niezle by sie wkurzyla, bo ciagle gdy mowi ze jej ubywa, ja twierdze ze nie mam z tym nic wspolnego- gadalam sama do siebie, usmiechnelam sie pod nosem i wyszlam z lazienki. Zeszlam po schodach do kuchni, zobaczylam kartke, pare banknotow i stos brudnych naczyn.
-Ekstra- warknelam, patrzac na naczynia. Schowalam kase do kieszeni i wzielam z malego koszyczka na stole jablko i uslyszalam dzwonek do drzwi.
-Kto tym razem odprowadza mnie do szkoly?- usmiechnelam sie pod nosem idac w strone drzwi. Otworzylam je i zobaczylam Justina. Mial na policzku troche dzemu, wiec przyblizylam sie do niego i pocalowalam go lekko w policzek zlizujac to.
-Mniam- zasmialam sie. JB sie zarumienil, nie wiedzialam ze wezmie to na powaznie. Postanowilam przerwac niezreczna cisze. -To jak, idziemy?- kiwnal glowa. Zalozylam trampki i wzielam swoja torbe ktora przygotowalam wczoraj. Zamknelam drzwi i ruszylismy w strone szkoly. Justin wkoncu sie odezwal.
-Wiesz Jass, Chris robi dzis impreze, wpadniesz?- popatrzyl mi w oczy.
-Jasne, Chris cos wspominal, ale dopiero dzisiaj mial oficialnie wszystkich zaprosic.
-Ale to ja chcialem zaprosic Ciebie.
-W jakim sensie?- zauwazylam ze jestesmy juz pod szkola, chcialam wejsc, ale JB mnie zatrzymal.
-No chce zebysmy poszli tam razem..- zlapal mnie za reke i popatrzyl mi w oczy.- Ja i Ty.
Automatycznie nogi sie pode mna ugiely, a przez cialo przeszedl dziwny dreszcz. Nie rozumiem siebie, przeciez zawsze w grupie sie przytulalismy czy cos, nigdy nie odczuwalam czegos podobnego przy Justinie. Staralam sie nie okazywac emocji i rzucilam tylko oschle "no okej".
Puscil moja reke. Nie wiedzial co robic, byl zaklopotany.
-Badz gotowa na 8- puscil mi oczko, lobuzersko sie usmiechajac, odwrocil sie na piecie i poszedl w strone boiska.