13 listopada 2010

POWRÓT!

UWAGA, UWAGA! WIELKI POWRÓT :D 
 Moi Kochani, wracam z nową siłą i nowymi pomysłami, obiecuje że ten blog nie będzie już taki monotonny, podobny do wszystkich. Rozdziały nie będą dodawane oczywiście codziennie no ale kiedyś tam będą, prawdopodobnie co piątek.. Szkoda tylko, że mało osób komentuje mój blog, w sumie sama nie mam skłonności do komentowania innych więc jak najbardziej Was rozumiem ale taki jeden komentarz od czasu do czasu tworzy uśmiech na mojej twarzy :D Nie przeciągam, miłego czytania...

  

/Dwa miesiące później/

OCZAMI JASS
Za oknem śnieg, sąsiedzi pozaszywali się w domach. Ja siedziałam na parapecie, opatulona kocem z kubkiem herbaty w ręce. Patrzyłam przed siebie- właściwie na dom, który stoi naprzeciw mojego. Czekałam, czekałam na niego. Ostatni raz widziałam Go ponad tydzień temu-w szkole, przed rozpoczęciem ferii zimowych. Spojrzał na mnie tym czekoladowym wzrokiem. Miał takie smutne oczy, przepełnione żalem do granic możliwości, widziałam w nich ból i cierpienie. Minęło już z dobrych parędziesiąt minut a jego nadal nie było. Wiedziałam, że stoi za zasłoniętą roletą-czułam to. Gdybym tylko mogła go teraz przytulić, porozmawiać. Ale nie, w życiu bym się na to nie zdobyła, po tym co mu zrobiłam. Zostawiłam go, tak po prostu, a przecież to nie jego wina, że jest sławny. Czasem zachowywał się jak dupek ale jak mógł nie pogubić się w świecie ludzi którzy toną w pieniądzach i nie widzą niczego poza czubkiem własnego nosa? Gdyby się tak dłużej zastanowić, to przez te 2 miesiące wiele się zmieniło- wydoroślałam. Chociaż nie, nie mogę powiedzieć, że wydoroślałam skoro skrywam uczucia i zachowuje się jak małe dziecko. Przymknęłam powieki by nie wydostały się z pod nich łzy. Byłam smutna, ciężko jest żyć z przekonaniem, że dzięki mojemu szczeniackiemu zachowaniu, wszystko straciło nagle sens. Mówią, że nie można mieć tego czego się chcę. Ja mając przy sobie chłopaka swoich marzeń, oddalałam go od siebie i w jakiś sposób go całkowicie odtrąciłam. Wiem, że źle postąpiłam. Chociaż, ludzie przecież się zmieniają, może to wszystko da się jeszcze naprawić..


/Następnego dnia/
 Obudziło mnie.. Uczucie mokrej plamy na bluzce.Cholera, nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam i wylałam na siebie cały kubek herbaty, nie była co prawda gorąca ale fakt faktem miałam przemoczoną koszulkę. Spojrzałam na zegarek który wisiał nad moim łóżkiem. Było grubo po 7 rano, podniosłam się z parapetu by położyć się w wygodnym łóżku ale zeskakując z niego coś "chrupnęło" mi w kręgosłupie. Parapet nie należy do najwygodniejszych, no ale to moja tak jakby ulubiona część pokoju. Kładąc się do łóżka usłyszałam jakiś trzask dobiegający z kuchni, "mama"- pomyślałam i zrezygnowałam ze spania. Skoro miałabym wysłuchiwać ten hałas to i tak bym pewnie nie zasnęła. Udałam się do łazienki i wzięłam prysznic. Umyłam zęby, ubrałam się. Te ferie to najnudniejsze 2 tygodnie mojego życia, no ale cóż. Zeszłam na dół a między moimi nogami skakał pies który żądał spaceru. Postanowiłam przejść się z nim do parku. Chyba oszalałam bo wiatr wieje z prędkością światła, a śnieg sypie tak mocno że nic prawie nie widać, ale taki spacer był również potrzebny mi. Wyszłam z domu, biorąc do ręki smycz. Po 15 minutach byliśmy w parku. Z daleka widziałam, że ktoś siedzi na ławce. Miał założony kaptur więc nie bardzo mogłam wywnioskować kto to był. Widziałam jednak, że był to chłopak. Posturą przypominał mi trochę.. Justina. Wyszeptałam jego imię, to było takie.. nieopanowane. On również mnie zauważył, jednak jego twarz nie zmieniła wyrazu. Teraz już na sto procent wiem, że to on. Nie zrobił niczego. Nie uśmiechnął się. Zresztą od tamtej pory rzadko się uśmiechał, właściwie..nie uśmiechnął się ani razu...


_______________________


Tak, wiem, że ten rozdział to głupie przemyślenia bez dialogów. Na początku miałam w sobie tyle radości, siły by go napisać.. Pisałam go półtorej godziny i wciąż coś kasowałam, nie jest tak łatwo napisać coś co było by ogółem fajne i miało sens ;) No ale ciesze się, że wogóle postanowiłam wrócić, dziękuje każdemu z Was, kto wchodzi i czyta moje wypociny, jestem z siebie dumna że mam aż 6 OBSERWATORÓW! :D Jutro bądź w tygodniu postaram sie zmienić troche grafike, ta jest taka banalna. No więc żeby nie przedłużać... DO NASTĘPNEGO *;



3 komentarze:

  1. A ja właśnie wole takie przemyślenia. Rozdział naprawde świetny więc nie narzekaj ; ))

    OdpowiedzUsuń
  2. B. faaajny, na serio ;* Kocham to rozpoczecie <3. Napisz do mnie na GG, które jest podane w karcie kontakt na s-l :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz dalej...to jest po prostu świetne, nie wiem jak inaczej mogłabym to opisać!

    OdpowiedzUsuń